MENU

Škoda Enyaq iV – skąd wziął się pomysł na elektrycznego SUV-a?

Enyaq iV jest czwartym SUV-em w ofercie czeskiej marki, a jednocześnie pierwszym elektrycznym autem tego typu, nie tylko w Škodzie, ale w całym koncernie VW. Zestawienie modnego nadwozia z zaawansowanym układem napędowym to połączenie, które ma sporo zalet.

Samochody typu SUV, czyli pojazdy wysoko zawieszone i ponadprzeciętnie komfortowe, są bardzo popularne od kilkunastu lat. Czasem może się wydawać, że co drugie auto mijane na ulicy jest właśnie SUV-em lub crossoverem, a mimo to z roku na rok popularność takich aut stale rośnie. Oznacza to, że na rynku nadal jest miejsce na nowe modele, dlatego wielu producentów samochodów ma w swojej ofercie już kilka takich aut – a wkrótce do oferty dołączą kolejne. W przypadku oferty Škody już dzisiaj mówimy o aż czterech modelach tego typu.

Doładuj życie

Škoda Enyaq iV to pierwszy elektryczny SUV marki i kolejny skok w erę e-mobilności.

Kamiq, Karoq, Kodiaq – to samochody, które od kilku lat energicznie rozpychają się na rynku SUV-ów, zdobywając sporą popularność dzięki swoim cechom praktycznym. Ich nazwy brzmią bardzo podobnie, ale żadna z nich nie jest przypadkowa. "Kamiq" to słowo wywodzące się z języka Innuitów zamieszkujących północną Kanadę – oznacza umiejętność dopasowania się do każdej sytuacji. Karoq to natomiast połączenie dwóch słów używanych przez mieszkańców wyspy Kodiak niedaleko Alaski – "kaa’raq" i "ruq" oznaczają, odpowiednio, samochód i strzałę – skrzydlatą strzałę umieszczoną w logo Škody. Z kolei Kodiaq, czyli największy SUV w gamie Škody, otrzymał nazwę po wielkim niedźwiedziu kodiackim, którego nazwa pisana z literą "q" stosowana jest przez zamieszkującą Alaskę rdzenną ludność Alutiiq.

Starsi bracia Škody Enyaq iV

A co oznacza Enyaq? Jego nazwa nie zaczyna się na "K", a więc wyłamuje się z stosowanej dotąd zasady, ale za nią również stoi konkretny zamysł – nazwa Enyaq pochodzi od słowa "Enya", co w języku staroirlandzkim oznacza "źródło życia", z kolei to słowo wywodzi się z gaelickiego określenia "Eithne", oznaczającego "esencję" lub "ducha". Każde z tych słów idealnie pasuje do tego samochodu, bo Enyaq iV ma w sobie ducha i esencję Škody, a jednocześnie jest początkiem czegoś nowego. Trzeba przyznać, że pracownikom Škody nie brakuje wyobraźni.

Wspomnianą nowością jest oczywiście elektryfikacja. Škoda Enyaq iV jest pierwszym samochodem Škody, który został od podstaw zaprojektowany jako auto elektryczne. Pierwszym "elektrykiem" w ogóle była Škoda Citigo iV, jednak to zmodyfikowana wersja benzynowego auta. W Enyaqu iV rozpoczęto od czystej kartki papieru, wiadomo było jednak, że model ten będzie wykorzystywał tylko silniki zasilane elektronami, a to pozwoliło zaprojektować jego konstrukcję w całkiem inny sposób.

Škoda Enyaq iV to szybkie ładowanie, duży zasięg i

Zerowa emisja CO2.

Dlaczego jednak zdecydowano się na to, aby pierwszym elektrycznym modelem Škody był SUV? Z kilku powodów. Z pewnością ważnym elementem był fakt, o czym wspominaliśmy na początku, że popularność SUV-ów stale rośnie, a więc chętnych na zakupy takiego samochodu nie powinno zabraknąć. Drugim powodem był prestiż, ponieważ samochody elektryczne, chociaż z roku na rok coraz bardziej przystępne, nadal są dość drogą technologią. Dlatego połączenie takiej techniki z dużym, komfortowym i naszpikowanym nowoczesnymi rozwiązaniami SUV-em wydaje się strzałem w dziesiątkę, także pod względem pozycjonowania Enyaqa na rynku.

Jednocześnie, jakby przy okazji, Škoda Enyaq iV będzie jednym z najbardziej dynamicznych modeli marki, szczególnie w mocnej odmianie Enyaq RS iV, gdzie dwa silniki o łącznej mocy 306 KM zapewnią SUV-owi tytuł najmocniejszego seryjnego auta Škody w historii. Jak przystało na wygodnego SUV-a, Enyaq iV będzie dynamiczny w każdej, nawet podstawowej odmianie, co jest zasługą tego, że silnik elektryczny oddaje do dyspozycji kierowcy maksymalną siłę napędową już od najniższych obrotów.

Cechy wyróżniające Škodę Enyaq iV

A w końcu trzeci powód – kierowcy, szczególnie ci nieufnie podchodzący do elektromobilności, obawiają się, że zasięg takich aut jest zbyt niski. Dlatego to właśnie SUV jest świetnym samochodem, aby przełamać pierwsze lody, bo w jego podłodze można zamontować większy zestaw akumulatorów, który jest w stanie zmagazynować spory ładunek energii – w przypadku Škody Enyaq iV można mieć akumulatory o pojemności do 82 kWh, co przekłada się na zasięg do 510 km, podawany według rygorystycznej normy WLTP. Dla przypomnienia – Europejscy kierowcy pokonują w ciągu dnia w mieście ok. 50 km. Ładowanie co 10 dni? Brzmi nieźle.

Do samochodu typu SUV pasuje jeszcze jedna, bardzo nowoczesna funkcja Škody Enyaq iV – w mocniejszych odmianach (80x iV i RS iV) samochód ten może być wyposażony w innowacyjny napęd na cztery koła, realizowany przez dwa silniki elektryczne umieszczone po jednym przy osi – napędzają one cztery koła, chociaż nie są za sobą połączone wałem, bo do tego wystarczy dziś moduł sterujący oraz przewody wysokiego napięcia.

Połączenie zalet wygodnego SUV-a i mocnych stron nowoczesnego napędu elektrycznego, wyszło Škodzie na dobre. Enyaq iV jest przestronny, wygodny i praktyczny jak najlepszej klasy SUV-y, do tego pełen jest nowoczesnego wyposażenia, a jego napęd to prawdziwy high-tech w świecie motoryzacji. Tak – to świetna decyzja, że pierwszy prawdziwy samochód elektryczny Škody będzie autem typu SUV.

Škoda Enyaq iV
Uwolnij energię, doładuj życie.
partner:

Nowy, elektryczny rozdział w historii motoryzacji

Samochody z napędem elektrycznym na pierwszy rzut oka wyglądają tak, jak inne auta, jednak ich konstrukcja jest całkiem odmienna. Škoda swój pierwszy, zaprojektowany od podstaw elektryczny model zbudowała na nowej w koncernie Volkswagena platformie MEB – jakie korzyści niesie ze sobą ta konstrukcja?

Przez lata, praktycznie każdy nowy model samochodu budowany był od podstaw, a więc każdorazowo trzeba było opracować jego płytę podłogową. To wydłużało czas jego stworzenia oraz zwiększało koszt produkcji. Rozwiązanie tego problemu opracowano lata temu w grupie VW – to tzw. modułowa płyta podłogowa. Sprawiło ono, że struktura podwozia danego auta tworzona jest dziś właśnie z modułów, a więc raz opracowana zasada konstrukcji może posłużyć do budowy auta kompaktowego, limuzyny i SUV-a.

Škoda Enyaq iV to pierwszy całkowicie elektryczny samochód wyprodukowany na modułowej platformie MEB (Modularer ElektroBaukasten) stworzonej specjalnie dla modeli elektrycznych.

Teraz pojawia się kolejna rewolucja – modułowa platforma dla auta elektrycznych (MEB). To również rozwiązanie grupy VW, które zaprojektowano, aby ułatwić i przyspieszyć budowę nowych modeli z napędem elektrycznym. Ale czy naprawdę konstrukcje auta spalinowego i elektrycznego tak bardzo się od siebie różnią? Oczywiście, że tak.

Auto elektryczne jak deskorolka
Wystarczy spojrzeć na schematy tego, co kryje się pod karoserią Škody Enyaq iV, żeby zrozumieć o co chodzi. Model ten jest pierwszym SUV-em w koncernie, który zbudowano w oparciu o tę nowatorską konstrukcję – dla Škody to wielka nobilitacja i efekt konsekwentnie rozwijanej polityki modelowej.

Konstrukcyjnie, platforma MEB wygląda jak deskorolka, ponieważ cztery koła są jakby przytroczone do płaskiej powierzchni wypełniającej całą przestrzeń między osiami. W przypadku auta elektrycznego taką płaską powierzchnią jest oczywiście zespół akumulatorów.

To jedna z najważniejszych zalet MEB – jest zaprojektowana tak, aby zmieścić jak największe akumulatory. Nie chodzi o to, że znaleziono dla nich dobre miejsce w aucie, ale konstrukcja została zbudowano dookoła nich. Stały się więc najważniejszym, centralny elementem samochodu. Dzięki temu można było wady "magazynu energii" – np. to, że w innych samochodach zajmują dużo miejsca, zabierając pojemność bagażnika – przekuć w zalety konstrukcyjne.

Škoda Enyaq iV – kolejny krok marki w stronę zrównoważonej mobilności

Škoda Auto zainwestowała aż 32 miliony euro w linię produkcyjną Enyaq iV

E-mobilność oraz nowoczesny design

O jakich jeszcze wadach i zaletach mówimy? Chociażby o masie własnej akumulatorów, które w zależności od rodzaju auta elektrycznego ważą od 200 do 500 kilogramów. Dzięki temu, że w samochodach opartych na platformie MEB "bateria" jest umieszczona tak nisko w podłodze, jak to tylko możliwe, do maksimum obniżono środek ciężkości auta, co przekłada się na świetne właściwości jezdne – nadwozie nie przechyla się na zakrętach, a auto lepiej trzyma się drogi.

Škoda Enyaq iV – konstrukcja 21. wieku
Co jeszcze nietypowego jest w konstrukcji elektrycznego SUV-a? Chociażby to, że Škoda Enyaq iV ma silnik elektryczny umieszczony z tyłu (!), jej napęd realizowany jest bez udziału skrzyni biegów - silnik wykorzystuje przekładnię o stałym przełożeniu. Sam napęd przekazywany jest jedynie do kół tylnej osi! Silnik z tyłu i napęd na tył przywodzą na myśl jedne z najważniejszych modeli w historii marki, m.in. rajdową Škodę 130 RS. Ale oczywiście są też ku temu pragmatyczne powody.

Umieszczenie silnika z tyłu jest świetnym rozwiązaniem, bo poprawia przestronność kabiny pasażerskiej (jest to możliwe dlatego, że silnik elektryczny jest kilkukrotnie mniejszy niż spalinowy) oraz wpływa pozytywnie na właściwości jezdne. To czysta fizyka. Podczas przyspieszania masa auta przesuwa się do tyłu (dlatego auta przednionapędowe buksują, bo koła nie są dociskane do asfaltu), wtedy silnik z tyłu dodatkowo dociąża tylne koła (mocniej "przyciska" je do drogi), a więc opony mogą skuteczniej przenieść siłę napędową na asfalt, a auto szybciej i płynniej przyspiesza.

Nowa Škoda to przyjemność z jazdy z poszanowaniem środowiska naturalnego

Dzięki temu, że silnik elektryczny jest tak kompaktowy, w Škodzie Enyaq iV mogą być montowane nawet dwie takie jednostki – w mocniejszych wariantach auta będzie to dodatkowy silnik z przodu. Da to napęd na cztery koła, chociaż osie nie będą za sobą połączone wałem napędowym, a tylko przewodami, z komputerami sterującymi przepływami mocy i momentu na koła. Takie rozwiązanie można będzie spotkać w Skodzie Enyaq 80x iV oraz usportowionej RS iV.

Mimo obecności sporego zestawu akumulatorów oraz nawet dwóch silników elektrycznych, Škoda Enyaq iV jest, dzięki MEB, pojazdem ponadprzeciętnie przestronnym i zwrotnym. Chociaż jest nieco krótsza od topowego Kodiaqa, to ma równie przepastne wnętrze. To też zasługa modułowej platformy, którą zaprojektowano tak, aby wykorzystać każdy skrawek miejsca zajmowanego dotąd przez silnik spalinowy, jego osprzęt, skrzynię biegów, wał napędowy i nieforemnych kształtów zbiornik paliwa. Jedną ważniejszych cech auta jest płaska podłoga – brak wału napędowego pozwolił inżynierom zapomnieć o relikcie przeszłości, jakim był tzw. "tunel środkowy". Średnica zawracania tego sporego auta wynosi jedynie 9,3 m.

Nazwa Škody Enyaq iV wywodzi się od irlandzkiego słowa "enya", oznaczającego "źródło życia" i jednocześnie od gaelickiego słowa "Eithne", tłumaczonego jako

"esencja" lub "zasada"

W jakich wersjach występuje elektryczna Škoda Enyaq iV? Do wyboru jest kilka odmian różniących się pojemnością zestawu akumulatorów – z tym wiąże się też moc układu napędowego, osiągi i zasięg.

Podstawowy Enyaq 50 iV ma akumulator zdolny zmagazynować 55 kWh energii elektrycznej (moc – 148 KM, zasięg – 340 km, 0-100 km/h – 11,4 s), środkowa wersja 60 iV ma akumulator o pojemności 62 kWh (moc – 180 KM, zasięg – 390 km, 0-100 km/h – 8,7 s). Topowa wersja 80 iV dysponuje 82 kWh zmagazynowanej energii (moc – 204 KM, zasięg – 510 km, 0-100 km/h – 8,5 s).

Na szczycie oferty pojawią się wspomniane już wersje z dwoma silnikami i napędem na cztery koła – wykorzystują one zestaw akumulatorów modelu 80 iV, ale osiągają łączną moc 265 KM (80x iV) i 306 KM (RS iV), a do setki przyspieszają, odpowiednio, w 6,9 s i 6,2 s.

Wszystkie wymienione zalety Škody Enyaq iV bezpośrednio łączą się z innowacyjną konstrukcją, jaką jest MEB – to dzięki niej samochód ma pojemne akumulatory, przestronne wnętrza, a kierowca może wybierać spośród kilku wersji różniących się pojemnością "baterii" i osiągami.

Škoda Enyaq iV
Uwolnij energię, doładuj życie.
partner:

Elektryczny samochód wielozadaniowy

Czasem z połączenia dwóch skrajnie różnych światów powstają wyjątkowo użyteczne samochody. Czy tak też jest w przypadku Škody Enyaq iV – elektrycznego SUV-a?

Z czym kierowcy kojarzą samochody typu SUV? Pewnie z komfortem, bo są duże i przestronne, dzięki czemu zapewniają wygodę podczas jazdy. Trzeba jednak pamiętać, że do napędu dużego i ciężkiego auta służą często mocne, ale paliwożerne silniki. Z drugiej strony są samochody elektryczne – ciche, komfortowe, ekologiczne auta, którymi jazda jest wyjątkowym doznaniem. Jednak są to też pojazdy, wokół których przez lata pojawiało się wiele kontrowersji, w związku z ich zasięgiem i czasem ładowania.

Doładuj życie

W Škodzie Enyaq iV zadbano o najdrobniejsze szczegóły. Uwagę przyciąga dynamiczny kształt tylnych kierunkowskazów.

Jak połączyć ze sobą zalety obu rodzajów aut, ale bez przejmowania ich wad? Zaskakująco skutecznym rozwiązaniem okazuje się wygodny SUV z napędem elektrycznym. Taki jak Škoda Enyaq iV, która lada chwila zadebiutuje na polskim rynku. Niemal od zawsze uważało się, że samochody elektryczne stworzone są z myślą o kierowcach poruszających się głównie w mieście, ale czy oznacza to, że elektrycznym SUV-em nie można ruszyć w trasę? Oczywiście, że można.

Przestrzeń = wyższy komfort jazdy
Škoda Enyaq iV ma porównywalną długość i rozstaw osi z największym modelem marki, czyli Kodiaqiem, co już samo w sobie powinno dać do zrozumienia, że jego wnętrze jest wręcz stworzone do dalekich wyjazdów z rodziną. Poza sporymi wymiarami nadwozia Enyaq iV imponuje czymś jeszcze – to konstrukcja oparta na platformie MEB, czyli płycie podłogowej od podstaw stworzonej dla aut elektrycznych. Co to daje? Na tej konstrukcji będą powstawać jedynie auta elektryczne, więc komora silnika może być mniejsza, a z podłogi nie wystaje tunel środkowy – "odzyskaną" przestrzeń wykorzystano w Škodzie na zwiększenie miejsca dla pasażerów.

Dzięki temu, model ten jest dzisiaj najbardziej przestronnym samochodem Škody. Wielu kierowców powie pewnie, że zamiast podzespołów silnika spalinowego w aucie miejsce zabierają akumulatory, jednak ich obecności nie sposób zauważyć – dzięki wspomnianej konstrukcji są one ulokowane w podłodze i płasko wpasowane między osiami, co sprawia, że nie wpływają na zmniejszenie ilości miejsca w środku. W Enyaqu wygodnie usiądzie piątka pasażerów.

Komfortowe i eleganckie wnętrze

Mocny układ napędowy, czyli osiągi gwarantowane
Dzięki temu, że Enyaq iV oferowany jest w pięciu wersjach "silnikowych", czyli różniących się pojemnością akumulatorów, liczbą silników elektrycznych (topowe wersje mają dwa i napęd 4x4) oraz zasięgiem, każdy kierowca znajdzie coś dla siebie. Jeżeli szuka możliwie najtańszego auta elektrycznego, wybierze Enyaqa 50 iV, który zapewnia zasięg w mieście ok. 320 km. A jeżeli chce samochodem podróżować w trasie – wybiera np. Enyaqa 80 iV, który oferuje zasięg 536 km. Obie wartości określono zgodnie z procedurą WLTP, więc są bardzo bliskie rzeczywistym możliwościom samochodu.

W przypadku auta elektrycznego warto poruszyć też temat osiągów, ponieważ silniki elektryczne mają taką charakterystykę, że oddają do dyspozycji kierowcy całą siłę napędową już od najniższych obrotów. Kierowca odczuwa to jako niespotykanie szybką reakcję silnika na gaz – żaden, nawet najmocniejszy silnik V8 nie jest w stanie tego zapewnić. W rezultacie każda Škoda Enyaq iV wyrywa przed siebie przy każdym, mocniejszym wciśnięciu gazu.

Škoda Enyaq iV dzięki wbudowanym usługom Škoda Connect Online pozwala na dostęp do nawigacji i informacji online, w tym do wiadomości o ruchu drogowym. W pakiecie jest również funkcja połączenia alarmowego, automatycznie kontaktująca się ze służbami ratunkowymi w przypadku wypadku.

Ładowanie? Żaden problem
Wspomnieliśmy już o sporym zasięgu nowej elektrycznej Škody, ale dla wielu kierowców nadal nie będzie to wystarczający argument przemawiający za wyborem takiego auta, bo słyszeli gdzieś, że modele elektryczne ładują się bardzo długo. Tak może było kiedyś, ale dzisiaj pojazdy można ładować prądem stałym, dzięki funkcji tzw. szybkiego ładowania – w rezultacie nawet Škodę Enyaq 80 iV, czyli z największym akumulatorem (o pojemności 82 kWh), można naładować w 38 minut (od 5 do 80 proc.).

Wystarczy skorzystać z mocnej ładowarki (np. o mocy 125 kW), które stale popularyzują się na drogach szybkiego ruchu i w miastach. Oznacza to, że w trakcie przerwy na lunch zwiększymy zasięg Škody o dodatkowe 300-400 km.

Szybkie ładowarki to oczywiście zaawansowane rozwiązania, a co, jeśli chcemy ładować auto we własnym garażu lub na miejscu parkingowym w garażu podziemnym? Škoda oferuje do swoich samochodów przyłącze typu wallbox, czyli "skrzynkę z prądem" montowaną do ściany, która ładuje akumulatory prądem o mocy 11 kW, czyli 5-krotnie mocniejszym niż zwykłe gniazdko. Dzięki temu podłączając samochód na noc, rano wsiadamy do auta "zatankowanego" czy też naładowanego "pod korek". Co oczywiste – procesem tym, niezależnie czy odbywa się w domu, czy przy autostradzie, możemy zarządzać w aplikacji Škoda Connect na smartfonie.

Zobacz Škodę Enyaq iV

Centrum miasta i daleko od miasta
Škoda Enyaq iV świetnie sprawdzi się w każdych warunkach. W mieście jej wielką zaletą jest jazda bezemisyjna, co przyczynia się do poprawy jakości powietrza, a także jazda bezszelestna, co zwiększa komfort jazdy i zmniejsza hałas na ulicach. Ponadto – Škoda Enyaq iV, chociaż jest dużym samochodem, ma średnicę zawracania 9,3 metra, co pozwala skutecznie lawirować autem w wąskich uliczkach. Czy trudno się ją parkuje? Nie - szczególnie, że na pokładzie mamy automatycznych asystentów, którzy potrafią zrobić to za nas. Jedyne czego Enyaq nie może wam obiecać, to że zawsze znajdzie miejsce odpowiedniej wielkości.

W trasie sprawdzi się równie świetnie, nie tylko dzięki wspomnianym już osiągom, funkcji szybkiego ładowania i przestrzeni we wnętrzu, ale także dzięki bogatemu wyposażeniu.

Enyaq iV może mieć reflektory Matrix LED, które perfekcyjnie oświetlają drogę daleko przed autem. Do tego zaawansowany system multimedialny i wysokiej klasy zestaw audio, wyświetlacz przezierny typu head-up – pokazujący najważniejsze informacje na szybie, a także Travel Assist – to zaawansowany technicznie system wspomagający jazdę, który pozwala Enyaqowi iV poruszać się w trybie półautonomicznym, bo auto samo potrafi utrzymać się na pasie ruchu, samo przyspieszy, zahamuje w razie zagrożenia i dostosuje prędkość do aktualnych ograniczeń.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że połączenie nowoczesnego napędu elektrycznego z wygodnym i przestronnym SUV-em dało interesujące efekty, bo stworzono jeden z najbardziej wszechstronnych samochodów w ofercie Škody.

Škoda Enyaq iV
Uwolnij energię, doładuj życie.
partner:

Enyaq iV – design i detal, jakich jeszcze w Škodzie nie było

O tym, że samochody elektryczne to wiele nowych możliwości konstrukcji i rozplanowania elementów, które niedostępne są dla pojazdów benzynowych, już pisaliśmy. Warto jednak dodać, że benefity elektromobilności dotyczą również wyglądu. Idealnie widać to na przykładzie nowego, elektrycznego SUV-a Škody - modelu Enyaq.

Chociaż gabarytami samochód ten niemal nie ustępuje flagowemu Kodiaqowi, to jego stylizacja jest tak nowoczesna i zadziorna, a linie nadwozia tak ostre i wyraziste, że auto wygląda znacznie bardziej dynamicznie od swojego, napędzanego paliwami kopalnymi brata.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to normalne. Narysowane przez stylistów marki kształty nadwozia wynikają z naturalnego rozwoju języka projektowania Škody. Jednak ten oryginalny wygląd samochód zawdzięcza w największej mierze modułowej platformie podłogowej przeznaczonej dla aut elektrycznych.

Doładuj życie

Duże koła umieszczone niemal na rogach nadwozia sprawiają wrażenia, że auto jest dużo bardziej zwarte – przez co wizualnie zyskuje na dynamizmie.

Dzięki temu, że projektując Enyaqa, inżynierowie i styliści - bo wygląd ostateczny samochodu jest zawsze wynikiem współpracy tych dwóch działów - w ogóle nie musieli myśleć o upakowaniu w aucie staroświeckich i często "przeszkadzających", w nadaniu niektórym elementom pewnych kształtów czy proporcji, podzespołów spalinowego napędu, mogli zaprojektować samochód całkowicie od zera. To pozwoliło na stworzenie auta, które nie przypomina innych znanych dotąd SUV-ów.

Wygląd Enyaqa iV – technika warunkuje design
Škoda Enyaq iV jest obiektywnie wysoka, jak przystało na tego rodzaju samochód, a mimo to nie wydaje się ciężka czy toporna. To zasługa dość szerokiej karoserii optycznie obniżającej samochód, a także niemal jednobryłowego nadwozia, którego przednia część - maska - płynnie przechodzi w kabinę pasażerską. Przód to właśnie największy wyróżnik Enyaqa iV, bo dzięki temu, że samochód nie ma dużego silnika spalinowego oraz zabierającego przestrzeń napędu, a jedynie mały silnik elektryczny zespolony z jednobiegową przekładnią, może on być maksymalnie skrócony.

Co to daje? Przede wszystkim bardzo przestronne wnętrze, bo mniej podzespołów pod maską pozwala nie tylko skrócić przód dla lepszych wrażeń estetycznych, ale także przedłużyć do przodu kabinę pasażerską, co jest nie bez znaczenia dla miejsca na nogi. Wracając jednak do designu – krótki przód sprawia, że nadwozie Enyaqa iV "zaczyna się" tuż przed przednimi kołami, a więc nie ma w nim topornego i długiego zwisu, który utrudnia manewrowanie i zaburza proporcje nadwozia.

Nowoczesne wnętrze

  • Elegancki przełącznik

    Zastąpił tradycyjny, wystający wybierak skrzyni biegów.

  • Minimalistyczna deska rozdzielcza

    W środkowej części wygina się ku pasażerom.

  • Duży ekran multimediów

    Ma przekątną 13 cali, a grafika interfejsu została przeprojektowana względem innych modeli Škody.

  • Oświetlenie ambientowe

    Zarówno jego natężenie, jak i kolory można regulować w aż czterech strefach.

  • Ciekawy akcent

    To nierównomierne wzory pokrywające maskownice głośników.

Z inżynieryjnego punktu widzenia, ważne jest, aby samochód elektryczny miał duży rozstaw osi. Dzięki temu pomiędzy nimi (w podłodze) można swobodnie zamontować pojemny zestaw akumulatorów. Rozstaw osi Enyaq iV jest oczywiście ogromny, co zapewnia taką właśnie możliwość, a do tego zwiększa przestrzeń we wnętrzu i – jakby przypadkowo – sprawia, że samochód... wygląda obłędnie. Duże koła umieszczone niemal na rogach nadwozia sprawiają wrażenia, że auto jest dużo bardziej zwarte - przez co wizualnie zyskuje na dynamizmie. Nawet gdy stoi, przypomina wystrzelony z jakiejś futurystycznej broni, kryształowy pocisk. A to opis, który dotąd nie kojarzyły się z dużymi SUV-ami.

Na to wrażenie wpływają nie tylko zwisy (a raczej ich brak) i ogromne, szeroko rozstawione koła. Mocno opadająca linia dachu, charakterystyczny kształt zakończenia linii okien na cienkim tylnym słupku oraz wysoko poprowadzone nadkola, praktycznie sięgające klamek, mają za zadanie jeszcze bardziej podkreślić muskularność Enyaqa.

Dzięki wyrazistym liniom, krótkim zwisom oraz optycznie nisko poprowadzonej linii dachu Enyaq wygląda, jakby dynamicznie się poruszał, nawet wtedy, kiedy stoi.

Ostatnim elementem, będącym niejako dopełnieniem wszystkich wymienionych powyżej, są ostre krawędzie karoserii. Nadwozie Enyaqa iV wygląda tak, jakby przesunięcie po niej ręką miało skończyć się skaleczeniem dłoni. Ostro "narysowane" są nie tylko boczne linie (nad klamkami i przy progu), ale również te obramowujące nadkola, wyprofilowania na masce, tylny spojler oraz krawędź poprowadzona nad tylnymi lampami, aż w końcu kształt obu zderzaków z ostrymi podcięciami, które jeszcze lepiej widać, gdy kontrastują kolorystycznie z całą resztą karoserii.

A dzięki temu, że samochód elektryczny nie potrzebuje chłodnicy, a więc i przepływ powietrza przez nadwozie może być inny, a tradycyjna atrapa zastąpiona... czymkolwiek, można się postarać, by zamiast niej zaproponować coś spektakularnego. Tak też zrobiła Škoda wprowadzając tzw. "Crystal Face", czyli przezroczysty grill z pionowymi, podświetlanymi, przypominającymi kryształy żebrami i przechodzącą przez nie świecącą linią.

Škoda Enyaq iV – stare, ale po nowemu
Najnowsza Škoda i jej spektakularna "kryształowa twarz" oraz bezbłędne proporcje nieprzypominające czegokolwiek, co widzieliśmy wcześniej w świecie SUV-ów z tej półki cenowej, to więc świetna prognoza nie tylko dotycząca tego, jak elektryfikacja wpłynie na wygląd tego segmentu, ale też, jak dalej - przynajmniej pod względem wyglądu - rozwijała się będzie cała marka. Bo przecież z części rozwiązań stylistycznych, jakie zastosowano w Enyaqu iV, z czasem będą korzystały inne Škody.

Mowa o takich elementach, jak wygląd reflektorów, przetłoczenia na masce, wzór obręczy kół, wypełnienie tylnych lamp czy sposób wyprofilowania pokrywy bagażnika – krok po kroku, tam gdzie się da, nowe modele będą się upodabniać do Enyaqa.

To samo dotyczy wnętrza, w którym dokonano najbardziej spektakularnych zmian. Zamontowano fotele o nowym kształcie, minimalistyczną deskę rozdzielczą z niewielką liczbą przycisków i wielkim ekranem dotykowym, która (czego zapowiedź widzieliśmy już w Kamiqu) wygina się "falą" ku podróżującym w kabinie. To odejście od typowej, monolitycznej deski znanej z dotychczasowych Škód.

Do tego praktyczny tunel środkowy (w elektryku może być jeszcze lepiej wykorzystany), dwuramienna kierownica oraz niewielki ekran cyfrowych wskaźników wspomagany przez znacznie większy i "inteligentny" wyświetlacz przezierny head-up. Z podobnych elementów już dzisiaj korzysta Octavia, a śladem Enyaqa iV podążą niedługo nowe modele – Fabia i Superb kolejnej generacji czy odświeżone Karoq i Kodiaq.

Dopracowane szczegóły

Dużo mówimy o zmianach, ale są również elementy, które nie powinny się zmieniać. Wśród nich są oczywiście cechy praktyczne samochodów, które od lat są wyróżnikiem modeli Škody. O przestronności, jaką daje konstrukcja samochodu elektrycznego już pisaliśmy, ale zaznaczmy – chociaż Enyaq iV nie jest największym autem marki, to zapewnia najwięcej miejsca dla pasażerów.

Auto ma też mnóstwo pojemnych schowków, w drzwiach zmieszczą się butelki z napojem, każdy pasażer ma uchwyt na kubek z kawą, a kanapę można regulować, żeby wygodnie ułożyć się do jazdy, a nawet zdrzemnąć. Tak samo, jak Kodiaq czy Superb, Enyaq iV może mieć tzw. Pakiet Komfortowego Snu, składający się miękkiego koca i rozkładanych zagłówków utrzymujących w miejscu głowę pasażera podczas snu.

Do tego dochodzą rozwiązania z rodziny Simply Clever. Wśród nich te dobrze znane – klips na bilety parkingowe, skrobaczka do szyb ukryta, tym razem, w pokrywie bagażnika czy słynne już parasole schowane w drzwiach, ale również całkiem nowe rozwiązania – w oparciach foteli jest schowek na smartfon, a w bagażniku możemy znaleźć cały zestaw akcesoriów ułatwiających ładowanie elektrycznej Škody Enyaq iV: osłona gniazda ładowania, rękawiczki pozwalające utrzymać ręce w czystości podczas zwijania przewodu oraz specjalna gąbką zaprojektowana tak, aby łatwo i wygodnie oczyścić przewód z zabrudzeń, zanim schowa się go do bagażnika. Škoda zadbała też o to, aby przewody nie przemieszczały się po bagażniku, jak ma to miejsce w wielu tego rodzaju autach, a to dlatego, że pod podłogą zaprojektowano pojemny schowek z przegrodami.

Eyaq iV zbiera więc to, co najlepsze. Bierze pod uwagę tradycyjne przewagi marki Škoda i podaje je w nowym opakowaniu wynikającym z zalet napędu elektrycznego i możliwości, jakie on daje, a także z talentu pracujących dla marki projektantów. Jeśli przyszłość czeskiej marki ma wyglądać tak atrakcyjnie, to z niecierpliwością będziemy czekać, co jeszcze nam przyniesie.

Škoda Enyaq iV
Uwolnij energię, doładuj życie.
partner:

Samochód, w którym za kierownicą poczujesz się jak w domu

We wnętrzu auta spędzamy znaczną część naszego życia, warto więc wybrać samochód, w którym będziemy czuli się dobrze. Najlepiej przestronny, wygodny i nowoczesny – taki jak elektryczna Škoda Enyaq iV.

W ciągu ostatnich kilku dekad tempo życia stale rosło. Szczególnie w Polsce, kraju, w którym większość z nas nadal czuje, że jest "na dorobku". Pogoń za karierą, ciągła praca i stres są codziennością wielu z nas. Co oczywiste, te same osoby są także często kierowcami. Na horyzoncie widać jednak zmiany. Trendy, które zmieniają nasze podejście do życia. To już nie puste slogany, a prawdziwa rewolucja, którą przynosi wymiana pokoleniowa. Jej hasła to work-life balance, czyli utrzymywanie zdrowej równowagi między pracą a życiem prywatnym, a także mindfullness czy... wellbeing. Co to takiego i co właściwie ma wspólnego z samochodami?

Platformy, na których konstruowane są samochody elektryczne, dają projektantom większą swobodę kształtowania ich wyglądu, przy jednoczesnym zachowaniu

pełnej praktyczności pojazdu.

Wellbeing można tłumaczyć różnie, ale mówiąc ogólnie, chodzi o osiągnięcie uczucia dobrostanu psychicznego, czyli w dużym skrócie dobrego samopoczucia i wyparcia stresu poprzez pozytywne emocje. Pomóc w tym może jazda odpowiednim samochodem.

Wnętrze Škody – wykończone jak apartament
We wnętrzu samochodu kierowca spędza część swojego życia – to czas, sumarycznie liczony nie w godzinach czy dniach, ale miesiącach, a czasem i latach. Większość z nas dba o to, aby nasze mieszkanie było strefą relaksu, a miejsce pracy było komfortowe i ergonomiczne. Równie dobrze powinniśmy się czuć się w naszym samochodzie. Z takiego założenia wyszli projektanci Škody, którzy mieli za zadanie stworzyć całkowicie nowy standard wnętrza, dla pojazdów tej marki. I stworzyli. Enyaqa iV.

Stylowa ekologia

Samochód, jak na Škodę przystało, jest oczywiście bardzo przestronny, dobrze wyciszony i ma komfortowe zawieszenie, jednak to, co w nim najważniejsze, to wykończenie kabiny. Dział stylistów i specjalistów od materiałów stworzył kilka wyjątkowych jej konfiguracji, które za sprawą doboru materiałów i barw mają przypominać wygodne wnętrze naszego domu. Również same nazwy nawiązują do nurtów wykańczania apartamentów, wśród nich są więc Lounge, Suite, Studio czy Loft. Czym się od siebie różnią?

Wersja Studio charakteryzuje się prostą formą, to idealne wnętrze dla tych, którzy uważają, że w designie liczy się minimalizm. Wykończenie o nazwie Loft wykorzystuje materiały i barwy podkreślające przestronność i uniwersalny charakter kabiny. Z kolei Lodge to idealne opcja dla kierowców, którzy cenią sobie ciepłe barwy i miękkie w dotyku, naturalne materiały. Kolejna możliwość: Lounge, ma być połączeniem ekskluzywnego designu z luźnym, casualowym stylem, czyli nieco inaczej niż w Suite, gdzie panuje klasyczna elegancja – taki model ma czarną skórzaną tapicerkę z lamelami w kolorze koniaku.

Wśród kilku dostępnych wersji wykończenia wnętrza można znaleźć takie, które kojarzą się z luksusowymi limuzynami, np. Suite – to wnętrze Škody Enyaq iV wykończone w eleganckim stylu, co podkreśla czarna skórzana tapicerka, którą obszyto kontrastowymi koniakowymi nićmi oraz wykończono lamówkami w tym samym kolorze.

Tak dochodzimy do trzech topowych odmian wykończenia wnętrza elektrycznej Škody Enyaq iV. Pierwszym z nich jest ekskluzywna Eco Suite, w której luksusowy charakter połączono z proekologicznymi rozwiązaniami. Skórzana tapicerka została zabarwiona na koniakowy kolor przy użyciu ekologicznych ekstraktów w drzewa oliwnego. Wyżej są jedynie RS Lounge i RS Suite, czyli dwie odmiany stylizowane nieco bardziej zadziornie i występujące tylko w najmocniejszej odmianie Enyaqa, czyli 306-konnej RS iV. Podsumowując: z wnętrzem Škody jest tak, jak w przypadku wykańczania wnętrza mieszkania – każdy znajdzie styl odpowiedni dla siebie.

Nowoczesne funkcje, na czele z rozszerzoną rzeczywistością
Żeby czerpać maksymalną przyjemność z jazdy i móc w pełni się zrelaksować, kierowca potrzebuje również zminimalizować stres i niepożądane bodźce docierające do niego w trakcie prowadzenia samochodu. Dlatego analogowe wskaźniki ewoluowały w duże wyświetlacze, które ułatwiają odczytywanie najważniejszych informacji o samochodzie – wystarczy, że kierowca nieco obniży wzrok i od razy widzi wskazania nawigacji, wybraną playlistę czy aktualnie uruchomiony tryb jazdy. To dziś standard, natomiast Škoda idzie o krok dalej.

Ekran cyfrowych wskaźników, zastępujący tradycyjne "zegary", będzie montowany seryjnie. Prezentuje on tylko najbardziej istotne informacje, a jego obsługa pokrętłami na kierownicy jest jeszcze łatwiejsza. Co jednak ważniejsze, w aucie znajdziemy bardzo zaawansowany wyświetlacz przezierny typu head-up, czyli obraz wyświetlany na szybie czołowej, w perspektywie drogi. Pozwala on jeszcze mocniej ograniczyć rozproszenie uwagi kierowcy, ponieważ wszystkie potrzebne informacje są prezentowane na linii jego wzroku, bez konieczności przemieszczania go w przestrzeni – takie rozwiązanie oznacza mniej stresu i większe bezpieczeństwo, bo kierowca nie musi odrywać oczu od jezdni w czasie jazdy.

Wyświetlacz head-up będzie nie tylko pokazywał standardowe wskazania, choćby prędkościomierza, ale dzięki zastosowaniu tzw. rozszerzonej rzeczywistości zyska nowoczesne funkcje, jakich na próżno szukać u rywali. Przykładowo wskazania systemów bezpieczeństwa – nie będą to jedynie powiadomienia, ale na przedniej szybie kierowca zauważy zaznaczone krawędzie jezdni, w momencie działania asystenta pasa ruchu, a kiedy skorzysta z aktywnego tempomatu, przed jego oczami pojawi się wirtualna linia określająca odległość od pojazdu przed autem.

A to tylko niektóre możliwości tego wyświetlacza - zrozumiałe jest więc to, że przy tak ogromnym skoku technologicznym tradycyjna, "tablica przyrządów", nawet jeśli ma cyfrową, konfigurowalną formę ekranu LCD traci kompletnie na znaczeniu.

Inteligentne rozwiązania

Škoda Enyaq iV w standardzie posiada cyfrowy zestaw wskaźników

Nowoczesne systemy

To nie koniec. W Škodzie Enyaq iV są też znane już rozwiązania, ale w jeszcze bardziej zaawansowanej formie. Wśród nich wielki, 13-calowy ekran systemu multimedialnego, największym jaki zastosowano dotąd w Škodzie. A to nie wszystko, bo system ma wbudowaną kartę eSIM, więc jest zawsze podłączony do internetu, z czego korzysta nie tylko nawigacja, ale co także pozwala na zdalne sterowanie funkcjami auta za pomocą aplikacji Škoda Connect.

Co jeszcze wpływa na uczucie zwane popularnie wellbeing? Z pewnością wygodne fotele z funkcją masażu, pozwalające kierowcy zrelaksować się w trakcie podróży, ale też dźwięki. Te w Enyaqu iV są jeszcze bardziej istotne, bo auto przemieszcza się bezszelestnie, dlatego kierowca meloman jeszcze łatwiej doceni jakość nagłośnienia firmy Canton – ten 12–głośnikowy zestaw zapewnia dźwięk przestrzenny, więc zamienia samochód w relaksującą kapsułę do podróżowania.

Czy można sobie wyobrazić lepsze warunki do przemieszczania się? Pewnie można, ale dzisiaj, to właśnie Škoda Enyaq iV i jej fenomenalne wnętrze sprawia, że życie jest pod każdym względem przyjemniejsze i mniej stresujące.

Škoda Enyaq iV
Uwolnij energię, doładuj życie.
partner:

Samochód nowoczesny to taki, który jest bezpieczny

Dynamika, stylizacja, komfort jazdy – to istotne cechy samochodu, ale dla kierowcy najważniejsze jest bezpieczeństwo. Zapewniane jest ono dzisiaj nie tylko przed bierne, ale także aktywne systemy wspomagające. Marki takie jak Škoda mają bezpieczeństwo wpisane w swoje DNA. To dlatego najnowszy Enyaq iV ma się w tej dziedzinie czym pochwalić.

Jazda samochodem, rzecz jasna statystycznie, jest od lat najniebezpieczniejszym sposobem transportu, nic więc dziwnego, że większość kierowców jako cechę nadrzędną auta stawia właśnie bezpieczeństwo. Rozumieją to szczególnie producenci samochodów, którzy duży nacisk kładą na opracowanie wygodnych i praktycznych pojazdów dla całej rodziny. Taką marką bez dwóch zdań jest właśnie Škoda.

Doładuj życie

W Škodzie Enyaq iV każdy znajdzie coś dla siebie – do wyboru są chłodne i minimalistyczne wnętrza w stylu Studio czy Loft, eleganckie Suite i EcoSuite, ale również takie, pełne ciepłych barw i przyjemnych w dodatku materiałów. Mowa o wykończeniu w stylu Lounge oraz Lodge, w których kierowca poczuje się, jakby siedział w fotelu we własnym salonie.

Jej samochody od lat znane są ze swoich "rodzinnych cech". Są one praktyczne, komfortowe i dostępne w cenie odpowiadającej możliwościom szerokiej rzeszy konsumentów, w ramach której oferują ponad standardową jakość. Jednak od niedawna czeska marka rozpycha się również w segmentach samochodów droższych, tych uznawanych za auta klasy premium. Nie chodzi tylko o nowoczesne układy napędowe czy bogate multimedia, ale o stopień zaawansowania systemów wspomagających. W elektrycznym Enyaqu iV, który jest najnowszym i najnowocześniejszym produktem z Mladá Boleslav, wysoki poziom techniczny tych układów widać w nim na każdym kroku.

Bezpieczeństwo bierne i czynne w Škodzie Enyaq iV
Dotychczasowe działania w dziedzinie bezpieczeństwa samochodów ograniczały się przede wszystkim do dopracowywania tzw. biernych systemów bezpieczeństwa. Są one bardzo istotne także dzisiaj, jednak zapewniają one tylko bezpieczeństwo podczas wypadku, ale nie są w stanie zapobiec zdarzeniu. Są to przede wszystkim, oprócz pasów bezpieczeństwa, poduszki powietrzne, łamana kolumna kierownicy, odkształcające się fotele czy zapadające się pedały oraz strefy kontrolowanego zgniotu. Jak widać – elementy piekielnie ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa, ale już na tyle znane, że przechodzimy nad nimi do porządku dziennego. Ale trzeba zaznaczyć, że bez wyjątku obecne w autach elektrycznych.

Systemy bezpieczeństwa

Dzisiaj stawiamy na bardziej nowoczesne rozwiązania – mowa o elektronicznych systemach i układach, których zadaniem jest przede wszystkim zapobieganie wypadkom i kolizjom. Najdłużej znanymi systemami są oczywiście układ antypoślizgowy (ASR), który stabilizuje oś napędzającą auto, a także układ stabilizacji toru jazdy (ESC), który w czasie rzeczywistym monitoruje przyczepność każdej opony i dohamowuje odpowiednie koło zanim jeszcze kierowca wyczuje, że samochód wpada w poślizg. Jednak w Škodzie Enyaq iV, jak przystało na XXI wiek, można znaleźć znacznie bardziej zaawansowane funkcje.

Škoda Enyaq iV – systemy wspomagające kierowcę
Samochód czerpie dane z wielu czujników – ultraszybkiej kamery z szerokim polem widzenia montowanej na szybie czołowej, radaru dalekiego zasięgu, zespołu radarów średniego zasięgu oraz rozmieszczonych z przodu i z tyłu czujników ultradźwiękowych – a także wykorzystuje bardzo szybki moduł przetwarzający te dane i wydający polecenia wszystkim systemom bezpieczeństwa. Dzięki temu samochód automatycznie może reagować na sytuacje na drodze i uruchamiać poszczególne układy, aby np. skręcić kierownicą, przyspieszyć lub zahamować. Bez udziału kierowcy, oczywiście.

Škoda Enyaq iV to komplet asystentów bezpieczeństwa

Oraz do 9 poduszek powietrznych.

Tak zaawansowany układ sterujący samochodem sprawia, że auto utrzymuje się na swoim pasie ruchu (samochód sam skręca, aby trzymać się między liniami), utrzymuje prędkość i odległość za poprzedzającym samochodem (czyli samo przyspiesza i samo hamuje), skanuje znaki drogowe i dostosowuje prędkość do aktualnych ograniczeń (jeżeli kierowca włączy wcześniej tę funkcję), a także automatycznie reguluje snop światła reflektorów Matrix LED, co pozwala idealnie oświetlić drogę, bez oślepiania innych kierowców.

Auta Škody mają też system automatycznego awaryjnego hamowania Front Assist, który w okamgnieniu uruchamia hamulce, gdy tylko wykryje ryzyko zderzenia z innym samochodem, pieszym czy rowerzystą. Natomiast w Enyaqu iV montuje się dzisiaj dwie jeszcze bardziej rozwinięte wersje tego systemu – Collision Avoidance Assist pomoże kierowcy ominąć przeszkodę, a Turn Assist zahamuje, aby uniknąć kolizji podczas skrętu w lewo na skrzyżowaniu. Każdy z wymienionych dotąd systemów działa bardzo dobrze w pojedynkę, ale prawdziwą klasę pokazują, właśnie gdy działają wspólnie.

Zobacz Škodę Enyaq iV

Travel Assist, czyli półautonomiczna Škoda Enyaq iV
System bezpieczeństwa, który łączy w sobie wymienione wcześniej funkcje, nazywa się Travel Assist. Jego zadaniem jest maksymalne wsparcie kierowcy podczas jazdy drogą z kilkoma pasami ruchu – w takim środowisku czujniki i systemy potrafią tak sterować samochodem, aby kierowca nie musiał robić nic więcej ponad trzymanie rąk na kierownicy.

To jest konieczne nie tylko ze względów technicznych, ale z obowiązujących przepisów prawa. Dzięki temu kierowca nie tyle może odpuścić sobie prowadzenie auta (musi stale kontrolować sytuację), ile ma pewność, że systemy skanują całą przestrzeń dookoła pojazdu, aby zapewnić maksymalne wygodę, a przede wszystkim bezpieczeństwo. Co najważniejsze – nowoczesne czujniki widzą zagrożenie na długo zanim dostrzeże je kierowca.

To dziś jeden z najbardziej zaawansowanych systemów dostępnych w samochodach, ale na horyzoncie czeka już nowe rozwiązanie – Travel Assist 2.5, czyli funkcja, które w jeszcze większym stopniu zautomatyzuje jazdę w Skodzie Enyaq iV. Jak dokładnie będzie działać to rozwiązanie? Poczekajmy na oficjalna premierę – już pod koniec roku.

Škoda Enyaq iV
Uwolnij energię, doładuj życie.
partner:

Życie z samochodem elektrycznym, czyli Škoda Enyaq iV w garażu

Chyba żadne inne pojazdy nie budzą w kierowcach tak wielu wątpliwości, jak właśnie samochody elektryczne. Czy ich ładowanie będzie problemem? Czy zasięg jest wystarczający? Aby pozbyć się tych obiekcji wystarczy… przejechać się takim autem.

Z folderów producentów samochodów elektrycznych i z wszelkich recenzji, jakie można znaleźć w polskich i międzynarodowych mediach, wynika jasno – jazda samochodem elektrycznym jest bardzo dynamiczna, komfortowa i relaksująca. Nic więc dziwnego, że coraz większa rzesza kierowców zastanawia się nad zakupem takiego auta.

Elektrykiem w trasę – to możliwe!

Mitem jest, że samochody elektryczne nie nadają się do jazdy poza miastem. Może kiedyś tak było, ale dziś pojazdy takie jak Skoda Enyaq iV bez przeszkód pokonują dalekie trasy. Model Enyaq 80 iV zapewnia zasięg ponad 500 km, a to wystarczy, żeby z jedną przerwą po drodze zwiedzić nawet najbardziej odległe miejsca w Polsce. O tym, gdzie możemy dojechać, korzystając z aktualnego zasięgu auta, informuje nas nawigacja.

Na przeszkodzie stają jednak rozmaite wątpliwości. Mimo to, wystarczy przejażdżka takim samochodem, aby polubić elektromobilność. Rozmowa z właścicielem takiego auta pomaga nabrać przekonania, że życie z "elektrykiem" nie jest wcale trudne, a przeciwnie, łatwe i przyjemne. Czego się od niego dowiemy?

Škoda Enyaq iV – ile wynosi zasięg samochodu

Jednym z najlepszych przykładów uniwersalnego samochodu elektrycznego jest Škoda Enyaq iV. Model ten jest zaprzeczeniem wszystkich potencjalnych wad tych pojazdów, jakie powielane są pocztą pantoflową wśród sceptycznych im kierowców.

Nie jest małym i ciasnym autem nadającym się tylko do jazdy w mieście, ale dużym rodzinnym SUV-em. Nie jest też powolny. Wręcz przeciwnie, dynamika jego osiągów jest godna pozazdroszczenia. Ładowanie wcale nie trwa w nim długo, a zespół akumulatorów o sporej pojemności zapewnia mu zaskakująco duży zasięg.

Pamiętacie, jak 5-6 lat temu zachwycano się, że samochody elektryczne w końcu osiągają zasięg 150 km? Tak było, jednak dzisiaj taki zasięg nie jest już powodem do dumy, mało tego producenci wstydziliby się zaoferować podobny samochód. Technika poszła naprzód i samochody takie jak Škoda Enyaq iV mogą na jednym ładowaniu akumulatorów przejechać nawet 534 km (wg. unijnej normy WLTP).

Wielu kierowców powie, że to połowa zasięgu, jaki osiągają kombi z silnikiem Diesla – i mają rację, ale auta elektryczne w żadnym wypadku nie konkurują z pojazdami stworzonymi do pokonywania dużych dystansów każdego dnia. "Elektryki" sprawdzą się w użytkowaniu zwyczajnych kierowców, którzy nie jeżdżą codziennie na przysłowiowy "drugi koniec Polski", ale poruszają się w obrębie miasta i jego okolicy.

A skoro, według badań i wyliczeń niezależnych instytutów transportu, kierowcy ci średnio pokonują dziennie do 50 km, oznacza to, że nawet podstawowa Škoda Enyaq iV zapewnia zasięg na cały tydzień jazdy. Brzmi przekonująco.

Škoda Enyaq iV – ładowanie, szybkie i łatwe

Znajdą się tacy kierowcy, którzy stwierdzą jednak, że po kilku dniach jazdy, kolejne kilka dni zajmie ładowanie. Oczywiście nie mają racji. Akumulatory Škody Enyaq iV mogą być ładowane na wiele sposobów. Podstawowym jest wykorzystanie przyłącza typu wallbox – to oferowana wraz z samochodem skrzynka z wbudowanym przewodem, którą montuje się w garażu lub na miejscu postojowym. Można podłączyć ją do instalacji jedno- (moc ładowania do 7,4 kW) lub trójfazowej (do 22 kW), przy czym zalecany jest ten drugi, mocniejszy wariant.

Korzystając z najpopularniejszego wallboxa o mocy 11 kW, akumulatory Enyaqa 80 iV "zatankujemy" w około 6-7 godzin. Kiedy skorzystamy z przyłącza o skrajnych wartościach, będzie to 10 godzin (7,4 kW). Jak widać nawet najsłabszy wallbox jest w stanie naładować auto w nocy (kiedy prąd jest najtańszy), więc rano można ruszyć w drogę, dysponując zasięgiem nawet 534 km!

Wielką zaletą auta elektrycznego jest fakt, że w celu jego naładowania nie trzeba jechać na stację paliw, bo ładujemy je we własnym garażu.

Samochód elektryczny można ładować też ze zwykłego gniazdka, ale niewielka moc takiego źródła (ok. 2,3 kW) sprawia, że trwa to ponad dobę. Mimo to, gniazdko pozwala zwiększyć przez noc zasięg auta o około 100-150 km, więc sprawdzi się jako awaryjne źródło energii.

Najszybszym sposobem ładowania jest oczywiście tzw. szybka ładowarka, czyli wykorzystująca prąd stały – Škoda Enyaq 80 iV może być ładowana z mocą maksymalną do 130 kW, a to sprawia, że akumulatory od 5 do 80 proc. pojemności naładujemy w około 38 minut.

Korzystać z takich ładowarek można, póki co, na parkingach galerii handlowych, parkingach przy biurowcach lub przy drogach szybkiego ruchu - na stacjach benzynowych i MOP, czyli auto ładuje się wtedy, kiedy kierowca spędza czas, np. na zakupach, w pracy czy jedząc lunch.

Škoda Enyaq iV – więcej niż zwykły samochód

Pojazdy elektryczne mają wiele przewag nas spalinowymi, także tych niezwiązanych z samą jazdą. To najbardziej zaawansowane technicznie samochody, jakie oferowane są w sprzedaży, które można np. obsługiwać smartfonem.

Przykładowo, posiadając Škodę Enyaq iV i instalując aplikację Škoda Connect, można zdalnie kontrolować proces ładowania akumulatorów (np. zaprogramować je tak, aby ładowanie rozpoczynało się właśnie w nocy), a także na odległość sprawdzać, czy zamknęliśmy drzwi i okna w samochodzie, nie mówiąc już o lokalizowaniu go.

Delektuj się ciszą. Po przejażdżce autem elektrycznym, jazda zwykłym samochodem nie będzie już nigdy taka sama – w Skodzie Enyaq iV panuje absolutna cisza podczas jazdy, co pozwala zrelaksować się za kierownicą.

Idąc dalej, Enyaq iV jest jednym z niewielu samochodów świata, gdzie warto korzystać ze smartfona i to stojąc obok, a nie siedząc w jego wnętrzu.
Za pomocą aplikacji można zdalnie schłodzić lub ogrzać auto przed drogą, wykorzystując przy tym prąd bezpośrednio z gniazdka a nie z akumulatorów.

Na koniec warto wspomnieć o tym, że posiadając samochód elektryczny, możemy korzystać z wielu udogodnień. Jednym z nich jest z pewnością darmowy postój w strefie płatnego parkowania w miastach, a kolejną możliwość jazdy buspasami, co znacząco przyspiesza poruszanie się w zakorkowanym mieście. Korzystając ze wszystkich możliwości, jakie dają te auta, nie da się powiedzieć, że jazda nimi jest uciążliwa, ponieważ jest dokładnie odwrotnie – poruszanie się bezszelestnym, wygodnym i ekologicznym samochodem jest po prostu przyjemne.

Škoda Enyaq iV
Uwolnij energię, doładuj życie.
partner:

1230 km samochodem elektrycznym - Enyaq iV udowadnia, że elektryki są nie tylko do miasta

Strach przed niewystarczającym zasięgiem. Towarzyszy każdemu, kto zastanawia się nad przesiadką w samochód elektryczny. Czy będę w stanie nim pojechać dalej niż tylko od jednej miejskiej ładowarki do drugiej? Jak często będę musiał go ładować? Czy deklaracjom testu WLTP można wierzyć? Postanowiłem sprawdzić to na własnej skórze.

Mającym wątpliwości trudno się dziwić. Chociaż stacji ładowania w Polsce przybywa z praktycznie każdym miesiącem, a zmiany w prawie, np. te które skończyły z dławieniem mocy ładowarek do 40 kW, przybliżają nas coraz mocniej do elektromobilnej rewolucji z prawdziwego zdarzenia, to jednak wszystko dzieje się na tyle wolno, że nadal nie możemy mówić o pełnym, psychicznym komforcie podróżowania elektrykiem takim, jak w przypadku auta benzynowego.

Dlaczego? To nie wina samochodów. Ich zasięgi już pozwalają na pokonywanie dłuższych tras. W przypadku naszego Enyaqa iV to aż 534 km wg. procedury testowej WLTP - czyli dla przypomnienia, testu mieszanego, zakładającego użycie samochodu w "prawdziwym świecie", biorącego pod uwagę jazdę miejską i w trasie. Wina nie leży też - w teorii - w infrastrukturze, bo ładowarek jest naprawdę sporo i na każdym szlaku i azymucie, gdy zajrzy się w jakąkolwiek aplikacje pomagającą w lokalizacji tychże, można przebierać w opcjach.

Zanim ruszymy w trasę,

musimy Enyaqa iV naładować do pełna.

Problem - jeśli miałbym jakiś wskazać po przejechaniu w ostatnich tygodniach ponad 2500 kilometrów różnymi elektrykami, w tym 1230 km właśnie najnowszym Enyaqiem iV - leży raczej w różnych standardach i stanie wspomnianej infrastruktury. A także w tzw. czynniku ludzkim. Czyli: czy mimo tego, że ładowarka jest, jesteśmy w stanie z niej efektywnie skorzystać? Tak, jak z zawsze otwartej stacji benzynowej.

Co to znaczy "skorzystać"? Na przykład czy w ogóle działa? Czy ktoś nie włączył przycisku awaryjnego, po którego wyciśnięciu ładowarka nie chce się zrestartować, gdy na infolinii nikt nie odbiera? Czy nie jest zastawiona przez pojazd spalinowy? Czy nie jest zastawiona przez pojazd elektryczny, który już dawno się naładował, a którego kabla nie da się odłączyć i jego właściciel zniknął? Czy będzie ładowała z pełną mocą np. 70 kW czy z jakiegoś niezrozumiałego powodu tylko 29 kW (a maksymalna moc jaką przyjmuje Enyaq iV to aż 130kW)? Czy jesteśmy w stanie za skorzystanie z niej... zapłacić? Bo niekoniecznie każda firma dostarczająca energię posiada aplikację, do której łatwo możemy podpiąć konto i zapłacić telefonem, niektóre wymagają fizycznej karty... itd.

To wszystko rzeczy nieoczywiste i takie, z którymi wiedziałem, że przyjdzie mi zmierzyć się podczas wyzwania, które rzuciłem sobie i Enyaqowi iV w topowej obecnie odmianie 80, czyli o 82 kWh pojemności akumulatorów. Podróży z najgęściej zaludnionego regionu w Polsce - Górnego Śląska - do najrzadziej zaludnionego, jakim jest Podlasie. W sumie 563 km pokonane drogami krajowymi, wojewódzkimi i ekspresowymi, tak by przetestować najnowszego, elektrycznego SUV-a Škody w maksymalnie różnorodnych warunkach i przy okazji móc okrasić ten artykuł jakimiś zdjęciami innymi, niż samochodu jadącego po dwupasmówce.

I jeśli w tym momencie czytelnikom nie zgadza się podana w tytule odległość, z tą którą przedstawiłem powyżej, śpieszę wyjaśnić - do Katowic, skąd wystartowaliśmy w naszą trasę musieliśmy się przecież z Warszawy jakoś dostać. Z przedproży Biebrzańskiego Parku Narodowego, czyli naszej mety, musieliśmy jakoś wrócić. Zrobiliśmy to tym samym Enyaqiem iV. Stąd sumarycznie, doliczając jeżdżenie w tą i z powrotem do zdjęć, pokonaliśmy więcej niż dwukrotność zakładanych kilometrów. Ale po kolei...

Startujemy o poranku z serca aglomeracji śląskiej. Naładowanym do pełna samochodem, który poprzedniego dnia pokonał trasę Warszawa-Katowice z dużym zapasem energii, mimo że specjalnie nie zważałem na jej zużycie. Dziś, zanim do niego wsiądę i ruszę, na razie podziwiam to, jak Enyaq iV wygląda.

Jest długi i optycznie wydaje się niższy niż w rzeczywistości. Dwudziestocalowe koła o wzorze przypominającym turbinę o dziesięciu, kanciastych łopatkach, szczelnie wypełniają nadkola. Całość bryły jest czysta i harmonijna. Prawie jednorodna. Krytycy mogą powiedzieć, że przez to Enayq iV przypomina trochę bardziej vana niż SUV-a, ale dla mnie to zaleta - wygląda jak napompowany "shooting brake", czyli samochód klasy GT, który przerobiony został na kombi przez firmę karoseryjną na życzenie jakiegoś milionera.

Skojarzenie z Gran Turismo budzi we mnie pozytywne odczucia. Przecież to właśnie będziemy dzisiaj robić. Uprawiać "wielką turystykę". Jeszcze chwilę patrzę na Enyaqa iV z zewnątrz, podziwiając ostre linie przetłoczeń i fantazyjne tylne lampy, które zapalają się wykonując krótki "taniec" kolejnych diod, kiedy samochód wykryje, że podchodzę do niego z kluczykiem w kieszeni. Lusterka wyświetlają na chodnik nową typografie, jaką posługuje się obecnie Škoda, a także symbol serii iV - składający się z pionowych, rozszerzających się ku górze linii.

Pod względem estetycznym nie jest to samochód, obok którego przechodzi się obojętnie. Wręcz przeciwnie, podczas podróży przekonuję się niejednokrotnie, że jest to pierwsza Škoda, na którą wszyscy się po prostu gapią!

Z jakiej strony na niego nie spojrzeć, Enyaq iV zachwyca proporcjami i detalami.

W środku jest podobnie. Poza tym, że z tyłu nie brakuje miejsca na nogi, co jest cechą, do której marka zdążyła nas przyzwyczaić, samochód ujmuje zarówno praktycznością, jak i prostotą i przejrzystością projektu. Bagażnik, którego pojemność wynosi 585 litrów przy rozłożonych siedzeniach (1710 l. przy złożonych), z łatwością połyka nasze torby. Z przodu jest masa miejsca na ramiona, zarówno w stosunku do drzwi, jak i współpasażera. Sufit wisi wysoko nad głową. Mam jedyne 177 cm wzrostu, ale myślę, że Enyaq iV test dwumetrowca przechodzi z łatwością.

Ta przestrzeń jest o tyle istotna, że pozwoli nam się tak bardzo nie zmęczyć podczas pokonywania trasy. Podobnie, jak panująca w kabinie (względna) cisza, którą zauważyłem już w trakcie podróży do Katowic. Nie tylko związana z tym, że jest to samochód elektryczny, ale także, że jest dobrze wygłuszony i stawia niski opór powietrzu (ma nawet wloty w zderzaku, które wspomagają opływ powietrza wokół przednich kół, jak wyczynowy samochód sportowy). Mniej hałasu, mniej wrażenia klaustrofobii, równa się bardziej wypoczętym podróżnikom.

Ruszamy w stronę Jury Krakowsko-Częstochowskiej, z mało optymistycznie wyliczonym po wczorajszej jeździe zasięgiem 411 km. Zdążyłem już polubić to, że gdy wsiadam do Enyaqa iV on od razu jest gotowy do jazdy. Selektorem w konsoli środkowej wybieram tylko jej kierunek - przód czy tył. Gdy droga staje się kręta, samochód odkrywa kolejne zalety. Nisko położony środek ciężkości pozwala przenosić przez zakręty dużo większe prędkości niż mogłaby to sugerować masa (2042 kg) tego naszpikowanego bateriami auta. Praktycznie kierowca odczuwa ciekawy dysonans. Z jednej strony ma świadomość większej wagi auta, ale jednocześnie, szybko dowiaduje się, że jest ona kompletnie nieistotna.

Choć SUV ten nie ma się czego wstydzić pod kątem systemów rozrywki - ma m.in. Apple CarPlay i Android Auto, które działają poprzez WiFi, bez użycia kabla, a sama zawartość telefonu wyświetlana jest na 13-calowym (!) ekranie - szybko okazuje się, że najlepsza zabawa to... regulowanie siły rekuperacji energii elektrycznej podczas zwalniania - co robi się łopatkami za kierownicą - tak, by skutecznie zahamować przed zakrętem bez użycia nóg. By potem znów - przywracając jej normalne, automatyczne działanie - wystrzelić z niego niesionym natychmiastową mocą i momentem obrotowym silników elektrycznych (204 KM pozwalają na sprint od 0-100 km/h w 8,5 s).

Dostępny od razu, bez konieczności czekania choćby na rozgrzanie oleju, czy też wejścia silnika w optymalne pasmo obrotów moment obrotowy uzależnia. Jednak, gdy opuszczamy drogi Jury i wjeżdżamy na drogę ekspresową, gdzieś pomiędzy Kielcami a Radomiem, stwierdzam, że inne cechy Enyaqa iV są równie warte uwagi. Szczególnie podczas dłuższej podróży. Choć sam lubię mieć kontrolę nad procesem prowadzenia, tym razem doceniam to, jak świetnie działa jego połączony z aktywnymi systemami bezpieczeństwa, adaptacyjny tempomat.

Cechy Enyaq iV

W trasę ruszyliśmy w dwa samochody i szybko odkrywam, że mogę z łatwością, także na drodze krajowej, takiej bez utwardzonego pobocza, utrzymywać się za samochodem wiozącym ekipę fotograficzno-filmową z pomocą właśnie tempomatu. Bezbłędnie odczytującego krawędzi jezdni, cały czas utrzymującego zadaną odległość. Nie mamy jeszcze samochodów autonomicznych ani prawodastwa, które na nie pozwala, więc nie przyznam się, ile razy w zakręcie puściłem kierownicę pozwalając Enyaqowi iV na przejechanie go śladem poprzedzającego go samochodu. Powiem tylko, że wszystko działo się automatycznie z zadziwiającą skutecznością i samochód ani razu się nie pomylił.

Na "ekspresówce" tempomat okazał się też sposobem na oszczędzanie prądu. Utrzymywał nas blisko, za poprzedzającym samochodem (wiedziałem też, że w razie czego wspomoże moje awaryjne hamowanie) w taki sposób, że ten rozcinał powietrze przed nami, które z kolei stawiało mniejszy opór Enyaqowi. To pozwoliło mi dojechać do Warszawy z wystarczającym zasięgiem (168 km), by w teorii, stosując tę samą metodę, naszą podróż udało się zakończyć na jednym ładowaniu. Wiedziałem jednak, że będziemy chcieli trochę po okolicach Tykocina pojeździć, podjąłem więc decyzję o zjeździe na obiad, a przy okazji szybkim uzupełnieniu prądu za pomocą ładującego 22 kW miejskiego słupka.

Po około godzinnej przerwie i zysku w postaci dodatkowych 100 km, w drodze do Wyszkowa, mogłem już planować kolejny zjazd na boczne, malownicze, mazowieckie drogi. Póki co Enyaq iV nie zmęczył mnie w najmniejszym stopniu. Doceniłem też mnogość schowków, w tym ten podwójny w konsoli środkowej, umieszczając w nich butelki z piciem czy część sprzętu, którego używaliśmy do nagrywania, a także jakość materiałów użytych we wnętrzu.

Podziwiam sposób, w jaki projektanci Škody poukrywali pomiędzy ostrymi liniami Enyaqa iV różne kłopotliwe z punktu widzenia projektowania elementy. Jak np. miejsca w których maska, drzwi czy tylny zderzak łączą się z karoserią.

Nasz egzemplarz, w wersji EcoSuite, wyposażony był w ekologiczną skórę, która barwiona jest w sposób nieszkodliwy dla środowiska, jednak to rzeczy takie, jak projekt klamek, wygląd i obsługa pokręteł na kierownicy i to, że Enyaq podświetla otwarte (niedomknięte) drzwi innym kolorem niż pozostałą część kabiny, to wszystko wzmaga wrażenie obcowania z produktem premium, jakie ma się w tym samochodzie. Pozwala też na spekulacje w jaką stronę będzie szła marka Škoda w przyszłości...

Już dziś niczym w samochodach wyższej klasy, można w Enyaqu wiele rzeczy konfigurować. Wspomnianych kolorów podświetleń i ich stref jest tyle, co w najdroższych limuzynach. Samochód może też mieć wyświetlacz HUD, który wskazania nawigacji pokazuje za pomocą rozszerzonej rzeczywistości, a ten sam tempomat działa w porozumieniu z nawigacją i dostosowuje prędkość do przebiegu drogi. Można też Enyaqowi iV wydawać polecenia, takie jak np. "ogrzej mi ręce", jeśli akurat zimno nam w dłonie i życzymy sobie, by włączył podgrzewanie kierownicy. No i oczywiście, jak na SUV-a przystało, niebawem będzie mógł zostać wyposażony w napęd na cztery koła.

Przy takiej litanii pozytywnych cech i średnim zużyciu prądu utrzymującym się na poziomie 16,3 kWh/100 km, wspominanie o rzeczach takich, jak około 10 "skórek" systemu inforozrywki do wyboru (np. szczotkowane aluminium albo liść), czy możliwościach wyboru trybów jazdy i elektrycznie otwieranej i zamykanej klapie bagażnika wydaje się oczywistością. Na marginesie: przez pierwsze 426 km udało mi się uzyskać wynik spalania niższy, bo ok. 15,6 kWh/100 km, ale drogi szybkiego ruchu powiększyły go finalnie - licząc z ekspresowym powrotem do Warszawy - do około 19 kWh/100.

Finalnie do leżącego około 180 km od Warszawy Tykocina dotarłem również ze sporym zapasem prądu i zasięgiem pozwalającym na przejechanie kolejnych 90km. Mając szybką ładowarkę w Białymstoku pod ręką (w odległości 17 km) i powrót jeszcze tego samego dnia w perspektywie, postanowiłem nie wracać od razu, tylko pojeździć po okolicy, by napawać się widokami pagórkowatej pustki Podlasia. Miejscami przypominającej Toskanię wiosną, innym razem, Stany Zjednoczone np. zielone Tennessee.... no powiedzmy... jeśli... zmrużyć oczy...

Po chwili pomyślałem jednak, że te porównania są nie na miejscu, że na piękno Podlasia i doliny Biebrzy należy patrzeć bez kompleksów. Nie przez pryzmat tego, co ta kraina przypomina, tylko po prostu, z otwartą głową - widzieć to, jaka jest. Tak samo, jak należy patrzeć na Škodę Enyaq iV. Samochód, którego też nie trzeba do niczego porównywać, bo w swoim segmencie jest klasą samą w sobie. Szczególnie skoro - bez większego trudu i znoju- można nim jednego dnia pokonać liczącą 563 km trasę.

Škoda Enyaq iV
Uwolnij energię, doładuj życie.
partner:
uwaga

Niektóre elementy serwisu mogą niepoprawnie wyświetlać się w Twojej wersji przeglądarki. Aby w pełni cieszyć się z użytkowania serwisu zaktualizuj przeglądarkę lub zmień ją na jedną z następujących: Chrome, Mozilla Firefox, Opera, Edge, Safari

zamknij
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.